Kieszonkowe, cele oszczędnościowe i obowiązki domowe — wszystko w jednej aplikacji. Bez wręczania karty małemu dziecku. Bez konta w banku, bez weryfikacji tożsamości. Po prostu zdrowe nawyki finansowe od pierwszego dnia.
Większość aplikacji „dzieci i pieniądze" to fintech w przebraniu. Jarro to prosta, prywatna alternatywa — bez ryzyka i bez zobowiązań.
Nic do zgubienia, żadnych debetów. Kieszonkowe pozostaje wirtualne — dopóki nie wręczysz go osobiście albo nie wyślesz BLIKiem.
Bez reklam, bez śledzenia tego, co kupują dzieci. Nie zakładasz konta. Nie podajesz maila. Nie zostawiasz śladu.
Bez skanowania dowodu. Bez maili weryfikacyjnych. Dodajesz dzieci, dodajesz obowiązki — i już.
Niedzielny wieczór, kanapa, herbata — tyle wystarczy, żeby wszystko ustawić.
Każde dziecko ma swój słoik, kolor i cel oszczędnościowy. Obowiązki mogą być jednorazowe albo cotygodniowe — a ich wartość ustalasz sam.
Pościelone łóżko? Odhacz. Dwadzieścia minut czytania? Odhacz. Jarro liczy resztę za Ciebie według wybranej zasady wypłaty.
Na koniec tygodnia wręczasz gotówkę albo wysyłasz BLIKiem. Pasek oszczędności rośnie, a rozmowa o pieniądzach przychodzi sama.


Telefon w kieszeni, tablet w kuchni, laptop przy lekcjach. Ta sama tablica na każdym ekranie — i własny motyw dla każdego dziecka.


PKO Junior, mBank Junior, Pekao Konto Przekorzystne Junior, BNP Paribas Goodie — wszystkie potrzebują rachunku w banku i karty. Jarro nie, bo kieszonkowe nigdy ich nie potrzebowało.
„Każde dziecko zasługuje na to, żeby rozumieć pieniądze zanim świat wręczy mu kartę kredytową."
Dwie minuty na konfigurację. Tydzień, żeby sprawdzić, czy dziecko zagląda samo. Bez karty na start.